Rano przelot do Katmandu. Z okna samolotu można jeszcze raz pożegnać grzbiety Himalajów – a gdy pogoda dopisze, zobaczyć w oddali kolejne masywy, które kuszą na przyszłość.
Po przylocie czas na prysznic, „cywilne” jedzenie i spokojny wieczór w mieście. To też idealny dzień na pamiątki: herbata, przyprawy, rękodzieło – Nepal ma świetne drobiazgi, które naprawdę cieszą po powrocie.
0